Każdy kto w sobotę wybrał się na obiekt Odry Chojna by obejrzeć jej derbowy pojedynek z Orłem Trzcińsko-Zdrój widział, że dla piłkarzy i kibiców każdy taki pojedynek jest meczem o wszystko.
Derby powiatu chojeńskiego są wydarzeniem dla całej okolicy. Na trybunach siedzą fani jednej i drugiej ekipy, zdarzają się wrogie przyśpiewki, ale do incydentów nie dochodzi. Niemal zawsze w obu zespołach pełno jest byłych graczy rywali, a dla nich to również jest szczególne przeżycie. Dobrym przykładem jest tu Andrzej Mikitów. Sympatyczny zawodnik, który może na szybkiego nie wygląda, a radzi sobie znakomicie. Mikitów sporo lat swojej kariery spędził właśnie w Odrze, a teraz gra dla Orła. Jego kibice Odry oszczędzali.
Znów do tej samej rzeki
Ciekawostką jest także fakt, że Odra w tym meczu grała pod wodzą nowego trenera. Zespół z Chojny po raz czwarty w karierze objął trener Marek Bieniek.
- Niektórych chłopaków widzę dziś po raz pierwszy na oczy. Miałem zaledwie kilka treningów z nimi - mówił nam szkoleniowiec Odry. Na ławce trenerskiej zmienił Jacka Limanówkę, który sam zrezygnował z posady.
- Nie wytrzymał presji, początek sezonu był fatalny - mówili kibice. Nie ma się czemu dziwić Odra zaczęła od wyjazdowych porażek z Sarmatą Dobra Nowogardzka (0:4) i Kluczevią Stargard (0:3), a teraz przyszło im się zmierzyć z liderem rozgrywek - Orłem.
Początek meczu to pojedynek kibiców. Lepiej wypadli fani Orła, którzy głośno dopingowali swój zespół. Sympatycy gospodarzy ograniczali się tylko do okrzyków. A te były coraz bardziej ostre, gdy już po 8 minutach ich piłkarze przegrywali 0:2.
Najpierw prawą stroną przedarł się Piotr Mazur. Wydawało się, że z tak ostrego kąta nie może nic zrobić. Jednak zdecydował się na strzał i piłka po interwencji bramkarza wturlała się do siatki. Po kilku chwilach było już 2:0 dla Orła. Tym razem Mateusz Laszczyński wbiegł w polu karnym przed Mariusza Grabowskiego, a ten sfaulował napastnika gości. Karnego wykorzystał Marcin Sarnecki.
promocja
To nie fair play
- Dawaj młody, dawaj! - kibice Orła starali się zdopingować Laszczyńskiego do kolejnych rajdów.
Ostrych spięć rzecz jasna nie brakowało. Po jednym z nich gestem fair play popisali się piłkarze Odry. Widząc leżącego rywala, wybili piłkę na aut.
- Oddaj piłę w pole - prosił pomocnik Odry swojego rywala. Jednak ten nie posłuchał i futbolówkę wybił za linię boczną na wysokości bramki Odry. - Do dupy z takim fair play! - odkrzyknął w jego kierunku zawodnik z Chojny.
- Ten, to chyba nowy jest u nas. Jak on się nazywa? - pytał jeden kibic drugiego wskazując na obrońcę Odry.
- Łęczewski - odpowiedział mu kolega. - To wiem. Ale jaką on ma ksywę? - zastanawiali się dwaj kibice przez chwilę. Wszystko dlatego, że Andrzej Łęczewski zagrał naprawdę dobre spotkanie. W poprzednim sezonie bronił barw Energetyka Gryfino w IV lidze i dla Odry może być sporym wzmocnieniem.
- Biegam w kółko jak głupi, a podań nie dostaję - złościł się Paweł Zatorski z Odry.
Jeszcze jedną Karol
Trener Bieniek widząc małą nieporadność swoich zawodników postanowił dokonać zmiany. Za obrońcę wprowadził napastnika i to poskutkowało. W ataku gospodarzy nastąpiło ożywienie. Efekt? Bramka kontaktowa w końcówce pierwszej połowy. Szczęśliwym strzelcem Karol Turkiewicz, najlepszy chyba zawodnik na murawie w barwach Odry.
- Karolek, daj jeszcze jedną! - od takich błagalnych słów pod adresem Turkiewicza zaczęła się druga połowa. Po chwili napastnik Odry był blisko swojego drugiego gola, ale strzelił nad bramką. Po chwili było już jednak 2:2. Turkiewicz popisał się ładnym rajdem na prawej flance i miękko dośrodkował do Marcina Kwiatkowskiego. Ten niewysoki napastnik nie miał problemów ze strzałem głową do siatki.
- Brawo „Kwiatek"! - krzyczeli kibice do niewysokiego napastnika. Dostało się także fanom gości. - Gdzie jest ten Orzeł? Nawet na jastrzębia nie wygląda - dogryzali sympatycy gospodarzy. Jednak po chwili musieli się ugryźć w język, bo piękną akcją popisali się goście. Mikitów ładnie przepuścił mocne podanie po ziemi, a piłkę przejął Damian Wojciechwski. Minął stopera Odry i spokojnym strzałem z lewej nogi zapewnił swojej drużynie trzy punkty.
- Nie mieliśmy kilku zawodników, bo syn się żenił. Inny piłkarz także był na ślubie, więc był mały problem. Cieszę się jednak, że po ciężkim derbowym meczu wracamy z trzema punktami - powiedział po spotkaniu trener Orła Krzysztof Rosadziński.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum